
Miałam dziś piękny sen. Właściwie to śnię go już od kilku dni. Choć wszystko wydaje się być inne, zawsze w centrum wydarzeń jest Ona. Elegancka, świetnie skrojona, idealnie przylegająca - sukienka z czarnej koronki.
Dziś na przykład śnił mi się wielki bal. Tysiące ludzie, piękne kobiety w zmysłowych kreacjach, wieczorowych makijażach i fryzurach oraz przystojni mężczyźni, głownie odziani we fraki, z drinkami w rękach. I ja. Królowa balu. Wyraźnie czułam ten respekt bijący od tłumów znajdujących się na sali balowej, zazdrosne spojrzenia kobiet, pełne namiętności uśmiechy panów. Byłam dumna, wyniosła i świadoma swojej wartości. Pamiętam, że w roku sali stało lustro. Sukienka słodko opinała moje ponętne kształty, koronki, niby czarne, mieniły się tajemniczym blaskiem. Obudziłam się naprawdę szczęśliwa.
Sprawdzałam nawet w senniku, cóż to może oznaczać. Bal był i owszem, ale znaczenia sukienki z czarnej koronki nie znalazłam nigdzie. Zastanawiam się nawet nad wizytą u wróżbity, gdyż tajemnicza kreacja nie daje mi spokoju. Może czeka na mnie książę albo inny magnat, który uwiedzie mnie i poprosi bym została panią jego serca. Na samą myśl cała drżę.
Myślałam nawet o tym, by udać się do pogotowia krawieckiego i sprawić sobie sukienkę z moich snów. Asia, moja przyjaciółka poradziła mi bym przejrzała katalogi z francuska modą. W końcu koronki tego lata opanują paryskie ulice. A jeśli nic się nie wydarzy, nie będzie balu ani księcia. Wtedy chyba umarłabym z rozczarowania. Dlatego też wolę zostać przy magicznym śnieniu o tajemniczej kreacji.
0 komentarze:
Prześlij komentarz